Jak sprzedawać produkty za pomocą vloga? – cz.2

Witam Cię serdecznie w drugiej części lejka sprzedażowego przeznaczonego dla vlogerów. W materiale z zeszłego tygodnia, który znajdziesz TUTAJ, mogłeś dowiedzieć się, jak ważne jest dawanie świeżego i wartościowego contentu. Aby tworzyć taki content, przydadzą się przede wszystkim dwie rzeczy:

  1. Ocena, jakie filmy na naszym kanale powodują największe zaangażowanie
  2. Obserwacja komentarzy pod swoimi filmami oraz pod filmami konkurencji

Warto też zwrócić uwagę na to, jak wykorzystujemy narzędzia, które oferuje nam YouTube. Omówiłem dwa z nich, które moim zdaniem są najistotniejsze: YouTube Analytics oraz YouTube Editor. Dzięki pierwszemu będziemy mogli ocenić, jak użytkownicy, którzy oglądają nasz film, zachowują się podczas niego. Nie mam tutaj na myśli śmiania się z Twojego filmu J. Chodzi przede wszystkim, przez średnio ile minut oglądają Twój film. Jeżeli Twój film będzie miał 10 minut i spostrzeżesz, że najwięcej osób przestaje oglądać Twój film po 2 minutach, to masz już gotową wskazówkę, aby np.: w okolicach 2 minuty filmu dać informację, że pod koniec odcinka odbędzie się konkurs. Wtedy będziesz mógł zaobserwować, jak zareagowali na to Twoi subskrybenci.

Drugie z tych narzędzi oferuje przede wszystkim podstawową obróbkę materiałów wideo, tj. wycięcie niepotrzebnych fragmentów nagrania, dodanie filtrów czy nawet podłożenie muzyki pod film. Jeżeli nie masz zainstalowanego zaawansowanego oprogramowania do edycji wideo, jak najbardziej YouTube Editor może Ci pomóc.

No dobrze, w jakim miejscu w naszym lejku jesteśmy? Stworzyliśmy już 3-4 nagrania, które służą do zachęcenia oglądających do zapisu na nasz webinar. Kierujemy takie osoby na landing page, na którym podają własne adresy mailowe. Następnie rozpoczynamy komunikację o webinarze. Wysyłamy mailingi edukacyjne oraz wiadomości przypominające o webinarze. W momencie, kiedy wybija godzina „0”, rozpoczynamy nasz webinar, na którym przede wszystkim dajemy content edukacyjny, ale ostatnie 10-20 minut zostawiamy sobie na sprzedaż naszych produktów, które są powiązane z tematyką tego webinaru.

Jest rzeczą jasną, że część użytkowników postanowi zakupić nasz produkt na webinarze, ale jest również część osób, która nie zakupi Twoich produktów. Nie ma co oczekiwać cudów! Takich ludzi będzie więcej. Co należy więc z tym zrobić?

W tym miejscu polecałbym wykonać trik, o którym wspomniałem w poprzednim artykule o lejku sprzedażowym dla blogerów. Wykonywaliśmy tam serię 5 wiadomości. 4 z nich były wiadomościami edukacyjnymi, które były aż przesiąknięte wiedzą. Oczywiście na temat produktu, który obecnie sprzedajemy. Z racji, że jest to wiadomość edukacyjna, nie ma opcji, aby wrzucić tam jakieś informacje sprzedażowe. Przede wszystkim te mailingi służą temu, aby jak najbardziej przybliżyć tych użytkowników do Ciebie. Część z nich pierwszy raz Cię poznała na webinarze i rzecz jasna nie była w stanie na tyle Ci zaufać w ciągu 1,5-2h, aby kupić u Ciebie produkt. Jeżeli umieściłbyś w takich wiadomościach „czynnik sprzedażowy”, zarówno webinar oraz te wiadomości edukacyjne poszłyby na marne, ponieważ otrzymałbyś łatkę „Sprzedawca”, a jak dobrze wiesz, ludzie wolą sytuacje, w których sami kupują, a nie sytuacje, w których ktoś, coś im sprzedaje.

Co takie wiadomości edukacyjne mogą zawierać? Przede wszystkim niech to będzie content edukacyjny! Nic więcej Ci nie potrzeba! Jeżeli nie jesteś zapalonym vlogerem, to zapewne nie będzie chciało Ci się pisać artykułów czy darmowych ebooków. Muszę przyznać, że na tym świat się nie skończy. Od dobrych kilku lat świat marketingu jest dominowany przez wideo. Z racji, że od pisania artykułów, wolisz nagrywać materiały wideo, świat stoi przed Tobą otworem. Wiem, że zabrzmiało to trochę jak truizm :). Wyobraź sobie jednak, że możesz wziąć kamerę, iść do parku i tam nagrać swój materiał edukacyjny. W ten sposób Twój odbiorca będzie mógł otrzymać wartościowy content i w dodatku poobserwować sobie ładne widoki za Tobą. W artykułach czy ebookach takiego czegoś nie ma. Wiadomo, możesz wrzucić kilka fotek, ale sam przyznasz, że zrobi to mniejsze wrażenie.

 Z tej racji coraz więcej osób przechodzi z blogowania na vlogowanie. Jak to wygląda u mnie? Pierwszego bloga (o piłce nożnej) założyłem w wieku 15 lat. Potem było kilka innych blogów, aż postanowiłem przenieść się do świata wideo. W tym momencie z każdego z tych dwóch światów biorę po trochu. Lubię blogować (poza tym nie każdy lubi mój głos i wygląd :)), ale bardzo lubię również tworzyć materiały wideo (bo nie każdy lubi czytać). Można więc wyciągnąć wniosek, że jestem osobą na pograniczu tych dwóch światów. Każda z tych ścieżek ma oczywiście swoje wady i zalety, ale to wszystko zależy od Ciebie, którą ścieżkę wybierzesz.

Przejdźmy jednak do konkretów!

Kolejną sprawą jest wysyłka wiadomości sprzedażowej. Doskonale wiemy z pierwszego lejka, że wobec tej wiadomości będzie krążyło najwięcej kontrowersji. Sami wiemy, jak to jest. Lubimy dostawać świetny i wartościowy content za darmo, ale gdy przychodzi do momentu kupna produktu, pojawiają się pierwsze problemy. „Nie znam go”, „Nie mam pieniędzy”, „Chce mnie naciągnąć”, „Aż tak to go nie lubię”. Zastanówmy się jednak nad jedną rzeczą. Jeżeli jest to osoba, która utrzymuje się tylko i wyłącznie z tego, nie miejmy pretensji, że chce na tym zarobić. Jest to normalne zjawisko, które wciąż jest przez wielu demonizowane. Jeżeli jednak będziemy już „po drugiej stronie barykady”, musisz pamiętać, aby ta sprzedaż nie była nachalna.

Oczywiście chcemy sprzedać jak najwięcej sztuk naszego produktu. Jeżeli sprzedaż nie pójdzie po naszej myśli, to automatycznie chcemy wysyłać kolejne 5 wiadomości, w których będziemy oferowali wręcz absurdalne zniżki. Znam to po sobie… Grunt w tym, aby powstrzymywać się przed takimi napadami histerii. Jeżeli sprzedaż poszła fatalnie, wyciągnij wnioski, co poszło nie tak, co można poprawić, aby przy następnych wiadomościach sprzedażowych tylko patrzeć, jak pieniądze same spływają na nasze konto. Ciekawostką jest to, że w takich momentach ćwiczymy również nasze opanowanie, które przydaje się w życiu osobistym. Moment sprzedaży jest trochę jak ruletka. Czerwone – wygrywamy, czarne – przegrywamy. Jeżeli będziemy umieć zachować zimną głowę, wszystko pójdzie ok!

Bardzo ciekawą wskazówką jest również to, aby zapisywać sobie gdzieś na komputerze wszystkie wiadomości edukacyjne i sprzedażowe. Dlaczego? Po pierwsze, za 3 lata będziemy się z nich śmiać J. Po drugie, będziemy wiedzieli jak budować następne wiadomości. Jeżeli newsletter sprzed 2 tygodni miał 6% klikalności linków, a ten z zeszłego tygodnia 8%, to wiemy już, że nasz następny mailing będzie tworzony na podstawie maila z zeszłego tygodnia. Jest to bardzo skuteczna metoda, a wystarczy tylko przechowywać nasze informacje w bezpiecznym miejscu.

Powiedzmy, że etap sprzedaży już minął i mam nadzieję, że do bazy klientów dopisałeś mnóstwo nowych osób. Jednak co robić z osobami, które nie kupiły od nas żadnego produktu. Jeżeli pamiętasz pierwszy lejek, to tam dawaliśmy naszym użytkownikom „wolne” przez tydzień. Podobnie będzie w tym przypadku. Dajmy im odpocząć. Część z nich będzie się zastanawiała, część będzie oglądała Twoje filmiki, a część… o Tobie zapomni. Nie ma co się jednak tym martwić. Nie Ci, to następni!

Po tygodniu spokoju wyślij wiadomość z atrakcyjną zniżką do tych użytkowników. Jeżeli czytałeś poprzedni artykuł, to wiesz, że wysyłka zniżki ma za zadanie „reaktywować” użytkowników, którzy wahali się w zakupie Twojego produktu. Po wysyłce wiadomości ze zniżką zapewne na Twoje konto wpłynie określona suma pieniędzy. Tych klientów należy dołączyć do bazy klientów, którzy zakupili Twój produkt w czasie pierwszej oferty.

Niestety nadal w większej grupie będą osoby, które nie zakupiły Twojego produktu. Co w tym momencie? Wróć z nimi na początek lejka! Wiadomo, że część nigdy nie kupi Twojego produktu, gdyż po prostu nie jest zainteresowana dokonaniem transakcji, ale nie ma się też co oszukiwać, że wśród tych osób znajdą się „diamenty”, które wydadzą u nas wcale nie małe pieniądze. Chciałbym teraz przedstawić krótką historię związaną z moim biznesem. Otóż rok temu do mojej bazy mailingowej zapisał się pewien użytkownik. Dajmy mu fikcyjne imię – Jacek. Osobiście segmentuję wszystkie swoje bazy mailingowej i akurat Jacek należał do bazy, w której umieszczałem osoby, które potencjalnie były zainteresowane tylko moimi darmowymi materiałami. Nawet nie myśleli o wydawaniu u mnie swoich pieniędzy. Po roku otrzymywania wiadomości ode mnie postanowił zakupić ode mnie wszystkie produkty, jakie obecnie miałem na sprzedaż.

Nie chcę być gołosłownym, więc pokazuję zrzut ekranu:

Jak możesz zauważyć, Jacek postanowił zakupić moje 3 produkty w sumie za 197,25 zł. Co najbardziej mnie cieszy, zajęło mu to tylko 8 minut i to w dodatku w momencie, w którym nie było mnie nawet w okolicy mojego laptopa! Zabrzmi to trochę jak zwykły clickbait: „Zarób 200 zł w 10 minut”, ale jak widzisz, taki jest fakt. Jaki płynie morał z tego? Pozwól wszystkim swoim użytkownikom poznać Cię lepiej. Jeżeli Ci zaufają, prędzej czy później skorzystają z Twoich usług lub kupią Twoje produkty.

Tak więc kończy się nasz drugi lejek przeznaczony dla vlogerów! Mam nadzieję, że wyciągniesz z tego artykułu bardzo dużo i przede wszystkim, wdrożysz to u siebie.

Jak już być może wiesz, za kilka dni ukaże się mój nowy kurs, w którym będę pokazywał 10 lejków sprzedażowych, które przyczynią się do wzrostu zysków w Twoich biznesie. Jeżeli chcesz otrzymać informację na temat tego kursu, zapisz się na mój newsletter poniżej! Oj, będzie warto!

 

Jak sprzedawać produkty za pomocą vloga? – cz.2
Oceń ten artykuł

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz